czwartek, 2 kwietnia 2015

Nowości Korporacji Ha!art

Znów w drodze. Dziennikarz przemierza mizerny, rozpadający się „krajobraz kulturowy”, jednak tym razem Ziemowit Szczerek nie pisze o Ukrainie, a o Polsce – choć tak naprawdę pisze o niej zawsze. W Siódemce poddaje wiwisekcji „Polskę najpolstszą”, samo jej serce, gdzie biją źródła wszystkich jej bolączek i frustracji, matecznik polskiego marazmu, bylejakości i magmy, rdzeń pełen szyldozy i płotów odlanych z betonu, gdzie winy za chaos i syf nie można zrzucić na nikogo prócz nas samych. Opisuje Polskę leżącą przy drodze krajowej numer 7.

Jak opisać tę niezwykłą krainę? Pytanie trudne. Niewielu dotychczas próbowało. Siódemka tylko pozornie kpi z prowincji, prowincji leżącej w centrum naszego kraju. To dużo więcej niż żarty napędzane poszerzającymi świadomość wiedźmińskimi eliksirami (tak, tak – nie mogło zabraknąć także wiedźmina). To brutalna, szczera do bólu próba opisu tego, co swojskie, a zarazem bardzo tajemnicze i dotąd niezbadane. Siódemka stanowi podróż przez polskie jądro ciemności, przez kompleksy i fantazje narodowe, przez wieki historii – wędrówkę pełną groteski i przegięcia, napędzaną alkoholem i narkotykami (to wciąż #gonzo!), ale to przecież jedyny sposób na opisanie bezforemnej polskiej formy.


Ziemowit Szczerek – dziennikarz, współpracuje z „Polityką”, „Ha!artem” i „Nową Europą Wschodnią”, autor książek pt. Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian (Korporacja Ha!art), Rzeczpospolita Zwycięska (Znak), współautor zbioru opowiadań Paczka radomskich. Publikował m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Lampie”, „Studium”, „Opowiadaniach” i E-splocie. Pisze doktorat z politologii, zajmuje się wschodem Europy i dziwactwami geopolitycznymi, historycznymi i kulturowymi. Jeździ po dziwnych miejscach i o tym pisze. Laureat Paszportu „Polityki” 2013 za książkę Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian, książka nominowana była również w 2014 roku do nagród Nike i Angelus.



Bękarty to antologia na którą składa się pięć opowiadań autorstwa Macieja Bobuli, Adama Miklasza, Katarzyny Gondek, Aleksandra Przybylskiego i Michała Zantmana. Bohaterem zbiorowym książki jest miasto i jego mieszkańcy, których poznajemy przez pryzmat opowieści szeptanych w kolejkach, tramwajach i przy narożnych stolikach osiedlowych knajp. Twórcy tomu na różne sposoby podejmują temat legendy miejskiej. Dla jednych staje się on pretekstem do snucia fantastycznych, środowiskowych historii, dla innych do podejmowania melancholijnych narracji osadzonych w quasi-mitycznej przeszłości, a dla jeszcze innych stanowi zachętę do meta-literackiej wypowiedzi na temat twórczego potencjału opowieści. Czytelnik spotyka postaci zarówno z wielkomiejskich, grodzonych blokowisk, jak i prowincjonalnych miasteczek, a wątki – jak przystało na legendy – migrują pomiędzy tekstami i rozwijają się.

• • •

Spis treści:

Michał Zantman Petycja
Aleksander Przybylski Kontrbasistka
Maciej Bobula Dunkelheit
Adam Miklasz Skarb fabrykanta
Katarzyna Gondek Klęska urodzaju

• • •

Przy powstawaniu antologii współpracowali: Jerzy Franczak, Sławomir Shuty i Ziemowit Szczerek.





Martwy sezon to powieść graficzna oparta na motywach utworów literackich Brunona Schulza – zarówno opowiadań ze zbiorów Sklepy cynamonowe oraz Sanatorium pod klepsydrą, jak i rozproszonych esejów, a także fragmentów prozy.

Miejscem akcji jest opuszczone przez mieszkańców miasto, opanowane przez rojowiska owadów, które występują tu „w zastępstwie” ludzkich bohaterów. Inspiracją dla tego pomysłu jest opowiadanie Karakony, w którym ojciec narratora – niczym postać w kafkowskiej Przemianie – ulega powolnej metamorfozie, przeistaczając się w karalucha. Punkt widzenia owada stanowi ponadto fabularne uzasadnienie specyficznego rodzaju percepcji rzeczywistości, obecnego w prozie Schulza, który – jak pisała Zofia Nałkowska – „naświetla i przegląda rzeczywistość jakby na wylot, ukazuje ją zdeformowaną i prawdziwą, jak tkankę pod mikroskopem – prawdziwością spotęgowaną i groźną”.

W toku narracji jakikolwiek ludzki lub „człekokształtny” bohater pozostaje nieobecny, zaś sama opowieść stanowi – powiązaną na zasadzie analogii i wspólnych motywów – gęstą tkankę epizodów osnutych wokół „bohaterów trzeciego planu” (przedmiotów, roślin oraz insektów) oraz innych elementów pochodzących z naszej rzeczywistości (takich jak przemiany krajobrazu lub zjawiska atmosferyczne), choć oglądanych przez wyolbrzymiającą soczewkę. W tym ujęciu Schulz jest nie tyle surrealistą, co raczej „hiperrealistą”, penetrującym – według słów Witkacego – „niezgłębioną dziwność codzienności”. Pole dla narracyjnych eksperymentów stwarza zderzenie szybkiego „czasu akcji” i spowolnionego „czasu procesów”: z jednej strony, udziałem czytelnika staje się błyskawiczna, kilkudniowa wymiana „pokoleniowa” w świecie owadów, z drugiej – obserwujemy powolny rozkład architektonicznych pozostałości ludzkiej cywilizacji. Zamiast jednej „wielkiej narracji” historia rozwarstwia się na wiele pulsujących mikrofabuł, oscylujących wokół kwestii upływu czasu i związanych z nim procesów destrukcji oraz dekonstrukcji wytworów przyrody i ludzkich artefaktów, poddanych działaniu naturalnych żywiołów.

Z warstwą narracyjną koresponduje forma opowieści – literackie, barokowe w swej formie cytaty skonfrontowane zostają z tu serią wyrazistych obrazów, nieraz balansujących na granicy abstrakcji, a dodatkowych znaczeń nadaje całości ograniczona kolorystyka rysunków, zawężona do czerni, bieli i oranżu. Wszechobecny na początku „jesienny” kolor pomarańczowy ustępuje czerni, którą ostatecznie przykrywa biel śniegu.




Fan fiction – różnorodne formy wykorzystywania postaci czy światów wykreowanych przez utwory kultury masowej – jest od lat ulubionym przez odbiorców sposobem uczestniczenia w popkulturze. Mowa o całej galaktyce opowiadań, nowych wersji, dopisanych rozdziałów, wymyślonych romansów, którymi obrasta każda popularna seria powieści, filmów czy anime. Takie przekształcanie wymaga empatii, świetnej znajomości oryginału, często też słuchu literackiego, a potrafi zarazem jednoczyć miłośników i ostro ich dzielić. Autorka analizuje liczne podgatunki takiej twórczości (slash fiction, crossover fiction, gap filler), wprowadza w żargon (Mary Sue, fanon, genderswap, pairing) i dostrzega, że obdarowywanie innych remiksami czy alternatywnymi zakończeniami to wykroczenie przeciw zasadom konsumpcji, to oddolna, autentyczna forma wypowiedzi, czyniąca z odbiorcy twórcę, niejako potwierdzenie słusznej intuicji magazynu Time, który w 2006 jako człowieka roku wybrał każdego z anonimowych autorów – Ciebie.
Książka dla każdego, kto widział kiedyś yuri albo yaoi. Albo chociaż fluff.

• • •

„Konsument połyka–odbiera, fan przeżuwa–doświadcza–remiksuje. […] A ponieważ z lekką tylko przesadą można powiedzieć, że wszyscy jesteśmy/będziemy fanami, publikacja jest próbą zmierzenia się z tym ważnym wymiarem współczesności.”
– z rozdziału końcowego


Lidia Gąsowska – absolwentka Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa, literatury i kultury popularnej XX wieku. Interesuje się nowymi sposobami uczestnictwa w kulturze, fantastyką oraz metodyką nauczania języka polskiego. Autorka artykułów w czasopismach i tomach zbiorowych, współredaktorka książek Mody w literaturze i kulturze popularnej (2011) oraz Tropy literatury i kultury popularnej (2014).

2 komentarze:

  1. "Siódemka" już za mną "Bękarty Wołgi" w trakcie, a "Martwy sezon" czeka na półce, natomiast "Nowe formy opowieści" aktualnie przebywają na tablecie :)
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że mamy podobne lektury. Czytałem tylko fragmenty "Siódemki" na stronie, ale zapowiada się bardzo dobra powieść.

      Usuń