środa, 29 kwietnia 2015

Odłamki - Ismet Prcić (recenzja)

Ismet ucieka z ogarniętej wojną Bośni. W USA studiuje teatrologię i pisarstwo. Jednak Stany Zjednoczone nie są ziemią obiecaną. Ismet czuje się tutaj źle i obco. Cierpi na bezsenność, śniąc koszmary o wojnie i zabijaniu. Za namową lekarza kampusowego zaczyna pisać pamiętnik. Dziennik ma mu pomóc wyzdrowieć i ujrzeć swoje doświadczenia w szerszym kontekście.
Mustafa jest żołnierzem. Okrucieństwo i przemoc są jego chlebem powszednim. Co łączy go ze spokojnym i wrażliwym Ismetem i dlaczego losy obydwu mężczyzn splatają się coraz bardziej?

Proza Ismeta Prcicia to celne, trafne spostrzeżenia, zapadające w pamięć krótkie, jakby urywane zdania i ton, który ani trochę nie jest płaczliwy, mimo, że ludzie rzeczywiście okazali się “aż tak głupi”. I wojna wybuchła naprawdę.
Wszyscy mamy prawo do wolności i pokoju. Gdy wojna zabiera nam nawet to, jedyną bronią może być czarny humor, dystans ponad wszystko i przelanie na papier traumy, a także danie świadectwa i oddanie hołdu. Chociaż było się świadkiem strasznych wydarzeń, chociaż całe życie legło w gruzach, a w ciele pozostały odłamki, które mogą zabić. 

Często myślimy, że wojna nas nie dotyczy. To nie nasza wojna, mówimy. Odczuwamy strach, gdy tak blisko nas wybucha konflikt. Obserwujemy znad kotleta relacje telewizyjne, współczujemy, ale nie spędza nam to snu z powiek. Powszednieje. Gdzieś tam wojna jest codziennie. Najlepiej, żeby jej nie było, ale lepiej gdy jest daleko. Dla nas codzienność to nasze obowiązki, spotkania z przyjaciółmi, film w piątkowy wieczór. Wydaje nam się, że tak będzie już zawsze. Że ludzie nie będą “aż tak głupi”. I lepiej dla nas, żeby okazało się tak naprawdę.  

Nie lubię patosu w powieściach, nawet jeśli tematyka go usprawiedliwia. Odłamki są go pozbawione. Tę pełną emocji powieść należy wręcz przeczytać. I przeżyć. Bo dobitniej przemawia do nas tragedia jednostki, niż całych społeczności. Jedna fotografia, powieść, która porusza do głębi. I powoduje, że przez jakiś czas też nosimy w sobie odłamki. Ale też jesteśmy wdzięczni losowi, że nie poznaliśmy, i miejmy nadzieję nie poznamy okrucieństwa wojny. 

Odłamki to nie tylko powieść o wojnie. Książka jest poruszającą  autobiografią, przekrojem życia autora. Poznajemy dzieciństwo bohatera, a właściwie bohaterów, bo jest ich dwóch. Mnie ono skojarzyło się trochę z polskimi realiami poprzedniej epoki. Mieszkanie w bloku, dzieci z kluczami na szyi, fascynacja filmami oglądanymi na wideo i rycerzami Ninja. Beztroskie czasy, gdy nie myśli się o przyszłości a cały wolny czas pochłania dobra zabawa. Przechodzimy przez okres dojrzewania, poznajemy wojnę z jej okrucieństwem, by w końcu znaleźć się w bezpiecznym miejscu. Ucieczka jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów. W obcym kraju, wśród nieznanych ludzi, z daleka od rodziny i znajomych, człowiek czuje się zagubiony. Pojawia się samotność i depresja. Tęsknota za bliskimi, wycieczkami na działkę, grami i zabawami. Popadamy w marazm i zniechęcenie. Jak przed tym się uchronić? Nie pozwolić, by izolacja i bolesne wspomnienia wyniszczyły nas od środka? 
Ismet Prcić zaczął pisać dziennik. Zebrał życiowe doświadczenia i stworzył jedną z najbardziej poruszających powieści ostatnich lat. Smutną, wzruszającą opowieść, którą powinien poznać każdy z nas.

Czułem, że coś się kończy, być może moje dzieciństwo lub też stare dobre czasy albo co tam zwykle się kończy, w każdym razie coś obcego, co przepowiadano od dawna, zaczęło wrzeć w całym kraju, także w moim mieście.
Wypełzało z włazów kanalizacyjnych i syczało w rurach. Spadało na ziemię rzęsistym deszczem. Nadciągało z wichrem burzy. Osiadało na duszach, umysłach, betonie. Szuraliśmy po tym na asfalcie i trawie. Rozkopywaliśmy to wokół w zwiędłych liściach i śmieciach. Wdychaliśmy to z kurzem i przełykaliśmy z jedzeniem. Zmywaliśmy z naszych włosów i ścieraliśmy wraz z obumarłym naskórkiem. Niczym freudowska zjawa wkradało się do naszych światów i pląsało w naszych snach. Było wszędzie, choć nie mogliśmy go zobaczyć, nie dostrzegaliśmy, czym było. Mogliśmy tylko wdychać jego ozonowy oddech i wyczuwać jego martwą ciszę przed burzą, przypisując to zmianie pór roku i obwiniając za to jesień, a potem zimę i wiosnę. Wojna zwiodła nas wszystkich, oczywiście z wyjątkiem mojej mamy. (s. 76)

Tytuł: Odłamki
Autor: Ismet Prcić
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data premiery: 18.03.2015
Ilość stron: 432
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Tłumaczenie: Jarosław Rybski
ISBN: 978-83-63248-66-6





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz