poniedziałek, 4 maja 2015

Śleboda - Małgorzata i Michał Kuźmińscy (recenzja)

Kryminalne zagadki Murzasichle

Zatonie, zatonie piórecko na wodzie, 
ale nie zaginie nuta o ślebodzie.*

Góry większości z nas kojarzą się z wypoczynkiem i relaksem. Ucieczką od miejskiego zgiełku i codziennych obowiązków. Wymarzonym, wyczekiwanym cały rok urlopem. Wykorzystujemy go różnie. Jedni preferują wycieczki na szlak, zdobywanie szczytów, dla innych atrakcją samą w sobie jest siedzenie po karczmach i imprezowanie w gronie przyjaciół. Nieważne do której z grup należymy to udajemy się w góry by nabrać sił i zresetować się przed powrotem do zwykłego życia. 
Co jednak, gdybyśmy zamiast ciszy i spokoju na rzadko uczęszczanym szlaku znaleźli zmasakrowane, rozwleczone przez dzikie zwierzęta zwłoki? 
Z takim problemem boryka się Anka Serafin, młoda doktor antropologii z Krakowa, która wraca po latach do odwiedzanego jako dziecko Murzasichla. Odkryte w lesie zwłoki należą do starego górala Jana Ślebody i szybko okazuje się, że padł on ofiarą okrutnego mordu. W śledztwie pomaga Ance tabloidowy dziennikarz Sebastian Strzygoń, a ślady, w tym namalowana krwią kolejnych ofiar swastyka, wiodą do niechlubnej podhalańskiej przeszłości.

A cyli to prowda, cyli nie,
zabili Janicka w dolinie.
Jakzeby to prowda nie beła
kied go moja rucka zabiła.**

W Murzasichlu, życie toczy się niezakłóconym, stałym rytmem. I większość chciałaby, żeby tak pozostało. Spokojnie i nudno. Wszyscy znają wszystkich, i nawet starzy górale przyzwyczaili się do pałętających się wszędzie turystów. Przyjezdni stali się częścią ich życia, głównie za sprawą zostawianych na miejscu dutków. Sytuacja zmienia się gdy Anna Serafin znajduje zwłoki Jana Ślebody. Wychodzi na jaw, że w czasie okupacji zdradził, zapisując się do tworzonego przez Niemców na Podhalu, oddziału SS złożonego z mieszkańców góralszczyzny. Wracają rzeczy, o których wszyscy chcieliby zapomnieć. Wspieranie Goralenvolk, pobieranie góralskich kenkart i sympatyzowanie z Komitetem Góralskim. Czy morderstwo starego Ślebody jest karą za dawne winy, i najważniejsze - kto jeszcze zostanie ukarany? Pytania mnożą się, a tymczasem giną kolejni ludzie. Anka z Sebastianem pomagają lokalnej policji badając tropy i niebezpiecznie zbliżając się do prawdy. Znalezienia jej nie ułatwia fakt, że mieszkańcy nie chcą odpowiadać na pytania, wypierają się jakiegokolwiek związku z okupantem i na kilometr widać, że większość coś ukrywa. Starzy górale wiedzą o co chodzi, ale nikt nikomu prawdy nie powie. I to nie tylko przyjezdnym, ale również miejscowemu policjantowi Jędrkowi Chowańcowi. Bohaterowie trafiają na ścianę milczenia. Muszą polegać na wiedzy Anny i dziennikarskiej dociekliwości Sebastiana. Czy to wystarczy by znaleźć zabójcę i nie narazić się na gniew lokalnej społeczności?

Kuźmińscy znakomicie wykorzystali interesujące fakty z okupacyjnej historii Polski, by stworzyć trzymającą w napięciu do ostatniego momentu powieść. Pasjonujący kryminał z masą ciekawych wątków, mocno zakorzeniony w przeszłości, któremu atrakcyjności i wiarygodności nadaje używana momentami przez mieszkańców gwara góralska i wplecione regionalne przyśpiewki. Dzięki temu bardziej czujemy atmosferę gór. Nadaje to kolorytu, ale nie męczy. Śledzimy historię miasteczka od czasów wojny po współczesne. Dostrzegamy ogrom przemian, pogoń za pieniądzem, chciwość i naginanie tradycji do potrzeb wielkomiejskiej turystyki. Wchodzimy w sieć wzajemnych powiązań i często nie do końca uczciwych układów, by odkryć, że często rzeczy nie są takimi jakimi wydają się na pierwszy rzut oka. Znakomicie są wykreowani bohaterowie, i to tyczy się zarówno pierwszo, jak i drugoplanowych. Poznajemy górali chciwych, i tych przywiązanych do tradycji, jak Babońka, dla której nowoczesny świat mógłby nie istnieć. Postaci nie są jednowymiarowe, często targają nimi sprzeczne emocje i bynajmniej nie są przedstawione stereotypowo. 

Kochanym sąsiadom
                                            dziękuję stokrotnie,
ze tu na mój pogrzeb
przybyli ochotnie.***

Autorzy mają prawdziwy talent do snucia opowieści. Potwierdziła to nominacja w 2009 roku do Nagrody Wielkiego Kalibru, za powieść Sekret Kroke (przełożonej na język francuski), a Śleboda utwierdziła tylko w przekonaniu, że mamy do czynienia z parą naprawdę świetnych pisarzy. Śleboda to nietuzinkowy kryminał, świetny warsztatowo, z wyrazistymi postaciami, a jeśli ktoś dodatkowo lubi góry, interesuje się historią powinien być to dla niego absolutny must have. 
Niedługo wakacje, sezon urlopowy i wielu z nas wykrzyknie - hej przygodo! Pozostaje tylko spakować kilka kryminałów do plecaka, udać się do Doliny Suchej Wody, i kto wie co tam znajdziemy.

* Śleboda, s. 319
** s. 5
*** s. 233

Tytuł: Śleboda
Autorzy: Małgorzata i Michał Kuźmińscy
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Seria: Ślady zbrodni
Data premiery: 18.03.2015
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 336
ISBN: 978-83-271-5270-1




Małgorzata Fugiel-Kuźmińska – z wykształcenia i zamiłowania antropolog kultury. Zawodowo zajmuje się zarządzaniem projektami.

Michał Kuźmiński – dziennikarz i redaktor „Tygodnika Powszechnego”, autor tekstów piosenek i bloger.

Wspólnie napisali dwie sensacyjno-kryminalne powieści retro: Sekret Kroke (2009) i Klątwa Konstantyna (2011). Za pierwszą z nich zostali nominowani do Nagrody Wielkiego Kalibru.

Strona autorska M&M Kuźmińskich:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz