niedziela, 13 września 2015

Kod Himmlera - Przemysław Piotrowski (recenzja)

Tajemnice II Wojny Światowej do dziś rozpalają wyobraźnię. Mimo, że od jej zakończenia w tym roku minęło równo siedemdziesiąt lat, teoriom dotyczącym skarbów zrabowanych w tym czasie nie ma końca. Najlepszym przykładem jest sprawa Złotego Pociągu, którego nikt nie widział, ale w sprawę zaangażowane jest już wojsko. Jeszcze bardziej pasjonujące są opowieści dotyczące rzekomych eksperymentów nazistów. W jakim celu wybudowali ciągnące się kilometrami podziemne kompleksy? Co tam się działo? Jakiś czas temu temat ten poruszył Łukasz Henel w swojej najnowszej powieści. Teraz Przemysław Piotrowski w Kodzie Himmlera akcję oplótł wokół Olbrzyma - systemu podziemnych bunkrów w Górach Sowich. Kompleks Riese kryje swoje tajemnice. Być może jest tam pociąg wypełniony złotem, bardziej prawdopodobne, że prototypami broni. Prawdopodobnie tylko to zostało. Resztę zniszczyli lub zabrali Niemcy. A co, gdyby znajdowało się tam coś jeszcze? O wiele dziwniejszego i groźnego?

Rok 1943. Trwa budowa kompleksu Riese. Na miejsce przyjeżdża ważny, tajemniczy ładunek. Ma znaleźć się na samym dole, na najbardziej tajnym i owianym złą sławą piątym poziomie. Podczas transportu dochodzi do wypadku. Coś wydostaje się na zewnątrz. Dwa lata później na Antarktydę przybywa oddział angielskich komandosów. Są najlepiej wyposażeni i wyszkoleni. Mimo to, śmierci unika tylko jeden, który po powrocie do domu umieszczony zostaje w zakładzie dla psychicznie chorych. Prawie siedemdziesiąt lat później w norweskiej stacji Troll dochodzi do ważnego odkrycia. Może ono zmienić postrzeganie historii II Wojny Światowej i mieć wpływ na współczesną arenę międzynarodową. Jednocześnie w ręce Tomka Turczyńskiego, młodego dziennikarza z Polski trafiają nazistowskie dokumenty. Papiery zostawił mu przed śmiercią dziadek. Tomek podejrzewa, że one przyczyniły się do zawału staruszka i postanawia odkryć czego dowiedział się dziadek nim odszedł na tamten świat. Turczyński wplątuje się w niebezpieczną grę wywiadów, w której stawką jest jego życie. Dziennikarz jest na tropie największej zagadki II Wojny światowej.

W Kodzie Himmlera autor połączył w jedno porywającą sensację i mrożący krew w żyłach thriller. Czasem nawet odnajdziemy tam elementy horroru. Taki miks gatunkowy to ryzykowna sprawa. Dobranie najlepszych cech tych, zdawałoby się pokrewnych, odmian literackich nie jest takie proste. Piotrowskiemu się udało. Stworzył nietuzinkowego bohatera, wrzucił go w wir ciekawej intrygi, akcji rodem z dobrych powieści przygodowo-sensacyjnych, a wszystko osadził w realiach najciekawszego z konfliktów zbrojnych w historii. Wykorzystał nazistowskie tajne eksperymenty, porzucone w pośpiechu kompleksy umocnień, prace nad legendarną tajną bronią Hitlera (tzw. Wunderwaffe) by stworzyć pasjonującą powieść.

Czytając Kod, miejscami czułem klimat gry Return to Castle Wolfenstein, filmu Coś, chwilami nawet Obcego. Wszystko okraszone tajemnicą rodem z Archiwum X. Bo jeśli do gry włącza się rosyjski wywiad, Specnaz, MI6 to nie możemy się nudzić. Będzie interesująco. No może nie dla głównego bohatera...

Ja również w czasie lektury nie męczyłem się ani przez moment. Podsumowując, powiem szczerze, że z chęcią sięgnę po kolejne dokonania literackie Przemysława Piotrowskiego. W moim odczuciu to niezły debiut. Kod Himmlera polecam nie tylko zainteresowanym tematyką historii i tajnych broni, nad którymi w czasie wojny pracowali Niemcy. 

Tytuł: Kod Himmlera
Autor: Przemysław Piotrowski
Wydawnictwo: Videograf S.A.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilustracja na okładce: Dariusz Kocurek
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2015

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz