niedziela, 3 stycznia 2016

Obóz świętych - Jean Raspail (recenzja)

Pokojowa inwazja?

W nękanych epidemiami, głodem i przeludnieniem krajach Orientu sytuacja wymyka się spod kontroli. Setki tysięcy hinduskich nędzarzy, pchanych nagłym, niepowstrzymanym impulsem opanowuje statki i łodzie, wypływając w poszukiwaniu lepszego świata. Ta dziwna, niecodzienna zbieranina wywołuje zaciekawienie i konsternację zachodniego świata. Kiedy jednak jasne jest, że zmierza na Stary Kontynent, ze zwykłej ciekawości rodzi się niepewność i strach. W końcu, po długim rejsie i kilku niezwykłych przygodach flotylla dobija do nabrzeży Francji. Barbarzyński potop powoduje, że Europa nigdy już nie będzie taka sama. Płaci ona wysoką cenę za trwające dziesięciolecia zubożenie duchowe i zatracenie się w materializmie, źle rozumianej tolerancji i multi-kulti. Rozpoczyna się Armageddon i upadek świata, jaki znamy.

Obóz świętych napisany został czterdzieści lat temu. I może powieść by zatonęła w odmętach historii, przeszła niezauważona, gdyby nie to, że autor niemal z wizjonerską precyzją przewidział to, co dzieje się w dzisiejszej Europie. Sytuacja opisana w Obozie świętych właśnie wydarza się na naszych oczach. Czytając powieść zastanawiałem się wiele razy, czy autor nie otrzymał proroczych wizji, które tylko spisał. Jedna ze scen szczególnie zapadła mi w pamięć, bo wyjęta jest żywcem z tego, co nie tak dawno mogliśmy zaobserwować w Europie.

I właśnie wtedy zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Nie trzeba było lornetek, żeby to zobaczyć: flotylla wrzuciła do wody wszystko, co przed chwilą jej ofiarowano! To ludzkie mrowisko przebudziło się nagle i zaroiło, jakby ogarnięte szaleństwem. Na pokładach tłum ustawiał się w rzędy i podawano sobie z rąk do rąk worki z ryżem, aż wylądowały w wodzie. [...] Czy kto widział głodnego nędzarza zachowującego się w taki sposób?” (s. 166)

Takich podobieństw jest znacznie więcej. Ciekawostką jest, że papież nazywa się Benedykt XVI, chociaż pisząc powieść Raspail nie mógł mieć pojęcia, że za kilkadziesiąt lat na Stolicy Piotrowej zasiądzie papież o tym imieniu. Książkowy Benedykt XVI ma jeszcze jedną ciekawą cechę: rozmiłowany jest w ubóstwie, rozdaje wszystko biednym. Tutaj aż narzuca się podobieństwo do Franciszka. Zwłaszcza, że papież z powieści pochodzi także z Ameryki Południowej. 

Doskonale opisany jest w powieści proces rozkładu państwa, do którego przyczyniają się sami politycy i media, doskonale manipulując i mamiąc zwykły szary tłum. Zachowanie francuskich obywateli, “pokojowy” przebieg inwazji i w końcu, bezpowrotne zmiany w społeczeństwie są jakby odbiciem tego co się dzieje w dzisiejszej Europie. Proroctwem, mroczną wizją i zarazem ostrzeżeniem. Tylko czy będziemy umieli w porę je odczytać i wprowadzić w życie? Na koniec dodam, iż mimo, że najeźdźcami w powieści są Hindusi, autor myślał raczej o przybyszach zza Morza Śródziemnego. Jednak sytuacja we Francji czterdzieści lat temu trochę przypominała dzisiejszą i autor w obawie, by nie zostać posądzonym o nietolerancję i nie brać udziału w niekończących się dysputach o rasizmie i braku tolerancji dokonał zmiany. Tym bardziej polecam Obóz świętych, bo nigdy powieść Jeana Raspaila nie była tak aktualna jak dzisiaj.

Jean Raspail - urodzony w 1925 r. Jest jednym z najwybitniejszych żyjących pisarzy francuskich. Podróżnik, monarchista, zwolennik konserwatywnego katolicyzmu, rzecznik chrześcijańskich wartości społecznych, kulturowych i moralnych. Otrzymał wiele nagród literackich, m.in. prestiżową Grand Prix du Roman Akademii Francuskiej. Mieszka w Paryżu.

Tytuł: Obóz świętych
Autor: Jean Raspail
Wydawnictwo Fronda
Data wydania: 23.03.2015
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-64095-42-9

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz