wtorek, 2 lutego 2016

Długa chwila ciszy - Paul Colize (recenzja)

Stanisław Kervyn, egocentryczny biznesmen, syn Belga i Polki, od lat próbuje odkryć kto stoi za zamachem w Kairze w 1954 roku. W krwawej rzezi zginęło dwadzieścia jeden osób, w tym ojciec Kervyna. Biznesmen zmaga się z tą sprawą od lat, przeprowadził prywatne śledztwo, któremu poświęcił dużą część życia, w końcu napisał o tym książkę. Podczas programu telewizyjnego, w którym Kervyn opowiada o publikacji do studia dzwoni mężczyzna twierdzący, że wie o zamachu coś, czego dotąd nie ujawniono.
Nathan Katz, młody Żyd ocalały z obozu koncentracyjnego przyjeżdża wraz z ojcem do Nowego Jorku. Szybko zostaje zwerbowany do organizacji tropiącej i samodzielnie wymierzającej sprawiedliwość zbrodniarzom nazistowskim. Co łączy tych dwóch, zdawałoby się niemających nic ze sobą wspólnego, mężczyzn?

Z twórczością Paula Colize spotkałem się po raz pierwszy. Nic dziwnego, bo “Długa chwila ciszy” to pierwsza powieść Belga przetłumaczona na język polski. Za granicą zbiera bardzo pozytywne opinie, a autor został za nią uhonorowany nagrodą Polars Poupres. Spodziewałem się więc bardzo dobrej powieści, napisanej świetnym stylem i porywającej bez reszty. Do tego jeszcze tematyka tajnej organizacji żydowskiej, tropiącej i likwidującej przestępców wojennych, którzy w większości nigdy nie ponieśli kary za swe zbrodnie. Żyli bezpiecznie, pod zmienionymi tożsamościami, rozsiani po całym świecie. Pracowali, wychodzili codziennie do sklepu po mleko i jogurt, kupowali w kiosku na rogu gazetę i pozdrawiali skinieniem głowy sąsiadów przycinających żywopłot. Byli pewni, że sprawiedliwość już się o nich nie upomni. Aż tu, proszę - pewnego dnia zostają wciągnięci do obcego auta, ogłuszeni i budzą się w nieznanym, ciemnym pomieszczeniu, przywiązani do krzesła, zakneblowani słuchając odczytywanego wyroku śmierci. 

Wywołuje dreszcze, prawda? Powinno, bo “Długa chwila ciszy”, to naprawdę świetna powieść. Zgrabnie napisana, trzymająca w napięciu do ostatniego momentu. Paul Colize stworzył thriller, który nie pozwala oderwać się od opisywanej historii ani na moment. Krótkie rozdziały, wyraziści bohaterowie, pędząca akcja, piętrzące się tajemnice, nowe tropy, to wszystko sprawia, że powieść czyta się sama, my tylko przewracamy kartki.

Głównego bohatera nie sposób polubić. Jest egocentrycznym, zapatrzonym w siebie, nieprzyjemnym dla podwładnych i niedbającym o rodzinę, uzależnionym od seksu, traktującym przedmiotowo kobiety draniem. Ale przez to jest charakterystyczny, wyrazisty, podobnie jak Nathan, w młodości kierujący się ideałami, będący całkowitym przeciwieństwem Stanisława. Nie ma tutaj jednak do końca dobrych i złych postaci, podziału na czerń i biel, to raczej różne odcienie szarości, a w finale to życie weryfikuje jakimi ludźmi się stajemy.

Na koniec zostawiłem pewną ciekawostkę związaną z “Długą chwilą ciszy”, a dokładnie z jej autorem. W zamieszczonej na końcu nocie do czytelnika przeczytać możemy, że opisywana na kartach powieści historia polskiej rodziny oparta jest na faktach. Paul Colize wykorzystał do tego dzieje swojej rodziny, gdyż matka autora jest Polką. Sprawiło to, że spojrzałem na książkę troszkę z innej perspektywy. Dalej była to fikcja literacka, w większości stworzona w głowie pisarza, ale podszyta prawdziwymi wydarzeniami i emocjami. Polecam tę powieść każdemu, kto lubi poczytać dobry thriller, przeżyć dreszczyk emocji, a jeśli jeszcze na dodatek interesuje się historią, to już będzie prawdziwa gratka. Zachęcam i czekam z niecierpliwością na kolejne powieści autora. 






Tytuł: Długa chwila ciszy
Tytuł oryginału: Un long moment de silence
Autor: Paul Colize
Tłumaczenie: Elżbieta Janota
Wydawnictwo Sonia Draga
Data premiery: 20.01.2016
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 392
ISBN: 978-83-7999-590-5

2 komentarze: