poniedziałek, 7 marca 2016

Pokój - Emma Donoghue (recenzja)

Pokój to cały świat Jacka i jego matki. Tu spędzają całe dnie, bawiąc się, ucząc i organizując sobie czas by nie oszaleć. Przynajmniej do dwudziestej pierwszej. Wtedy Jack wchodzi do Szafy, gdzie ma przygotowane posłanie. Dziewiąta wieczór to czas Starego Nicka, jak nazywa mężczyznę, który przynosi różne najpotrzebniejsze rzeczy i zabiera worek ze śmieciami. Jeśli nie przyjdzie, Jack może wrócić do matki, do łóżka. Gdy się pojawia, Jack jest już bezpieczny w swoim schronieniu. Słucha jak Stary Nick trzeszczy łóżkiem, liczy “trzeszcze”, po czym zasypia. Rano budzi się w objęciach mamy. Codzienny rytuał rozpoczyna się na nowo.

“Kiedy Stary Nick trzeszczy Łóżkiem, słucham i liczę na palcach, dzisiaj jest 217 trzeszczów. Zawsze muszę liczyć, aż on wydaje ten dyszący dźwięk i robi się cicho. Nie wiem, co by się stało, gdybym nie liczył, bo zawsze to robię”.

“Pokój” opisuje koszmar uwięzienia osoby porwanej, wyrwanej ze swojego zwyczajnego życia i zamkniętej, skazanej na kaprysy i zachcianki porywacza. Pokazuje go jednak w sposób nietypowy, z punktu widzenia dziecka. Narratorem nie jest przetrzymywana wbrew woli kobieta, lecz jej pięcioletni syn Jack. Chłopiec urodził się w Pokoju, nigdy nie widział świata zewnętrznego, myśli, że postacie z telewizora nie istnieją naprawdę. To jego oczami obserwujemy matkę chłopca. Usiłującą go chronić, bo Jack utrzymuje ją na powierzchni. Tylko na jak długo? Ile lat można być zamkniętym w szopie przerobionej na Pokój i nie zwariować?

Jedzenie z puszki, codzienne czynności, programy telewizyjne, gry planszowe, zabawy i czytane setki razy książki. Tak wygląda codzienność Jacka i jego mamy. Uzależnieni od tego co przyniesie Stary Nick na Niedzielną Rozpustę, od jego humorów i nastroju. Bez perspektywy na odmianę losu. Coś takiego może uczynić człowieka martwym za życia, zamienić w zombie. Jack i matka starają się żyć w miarę normalnie, na ile pozwalają warunki. Przynajmniej udawać. 

“Stoję na Bujaku, żeby znaleźć Gry, dzisiaj wybieram Warcaby, zagram czerwonymi. Pionki wyglądają trochę jak drażetki czekoladowe, ale lizałem je dużo razy i smakują niczym. Przylepiają się do planszy, bo działają magnetyczne czary. Mama najbardziej lubi Szachy, ale mnie one bolą w głowę”.

Na uwagę zasługuje styl jakim napisana jest powieść, dziecięcy, naiwny, pełen chwilami zabawnych i rozbrajających zwrotów. Pozwala to poczuć się jak pięciolatek, wejść w skórę dziecka i jego oczami spojrzeć na rozgrywające się wydarzenia.

“Pokój” to historia chwytająca za serce, mocna i dająca wiele do myślenia. Doskonale obrazuje relacje matka - dziecko, ich wzajemną zależność i moc miłości sprawiającą, że w nawet tak nieludzkich i nienormalnych warunkach kochająca matka jest w stanie, oczywiście na ile to możliwe, dobrze wychować swoją pociechę. To trudna historia, niełatwo przez nią przebrnąć i zrozumieć jak to możliwe, że mogą mieć miejsce podobne wydarzenia. Tym bardziej warto ją poznać. Na podstawie książki powstał film, który został nagrodzony Złotym Globem dla odtwórczyni głównej roli Brie Larson i Oscarem w kategorii “najlepsza aktorka pierwszoplanowa”. Filmu jeszcze nie widziałem, ale tej powieści nie sposób nie polecić. Świetna rzecz. 


Autor: Emma Donoghue
Tytuł: Pokój
Tytuł oryginału: Room
Tłumaczenie: Ewa Borówka
Wydawnictwo Sonia Draga
Data premiery: 27.01.2016
Liczba stron: 408
Oprawa zintegrowana
ISBN: 978-83-7999-685-8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz